Terve Maciej! wiesz, szacunek do praw własności intelektualnej to jeden z bardzo wielu, ale istotny powód dla którego podziwiam i tęsknię za Finlandią. Tak się akurat składa, że całkiem niedawno miałam drobne spięcia dotyczące własnych "produkcji" a propos mojej własności intelektualnej właśnie - i po raz kolejny przekonałam się, że w Polsce większość ma je głęboko, oj głęboko... co wkurzyło mnie nieprzeciętnie. Całkiem przypadkiem też potoczyła się na te tory rozmowa w Finlandii. Rozmawiałam z Polakami, którzy od wielu lat mieszkają na stałe w Suomi. Znajoma opowiadała jakie to piękne, że Finowie nie ściągają na egzaminach i nawet jakby się chciało (przynosząc ten paskudny zwyczaj z Polski) wyciągnąć nielegalną pomoc, to jakoś tak głupio wobec całej sali uczciwie zdających egzamin Finów. Bo u nich podobno jest to nie do pomyślenia. Z drugiej jednak strony, spotkałam Finów, którzy z taką lekkością jak większość Polaków podchodzą np do nielegalnego ściągania filmów. Myślę jednak, że nie jest to standard w Suomi... w odróżnieniu niestety do Polski, gdzie tak, tak masz rację... patrzą na człowieka jak na wariata kiedy ten np kupuje legalne oprogramowanie, które w kilka minut i bez problemów jest dostępne w sieci. Cóż, taka Polska... a Finlandia to już na szczęście inna historia :) P.S. Cieszę się, że znów masz owoce Fazera na wyciągnięcie ręki ;) Hyvää ruokahalua! |