Dziękuję Macieju, tego właśnie było mi trzeba - przypomnienia o istnieniu sisu

z moroszki mam już jedynie resztkę nalewki, ale alkoholem raczej nie będę się kurować

...pięknie to ująłeś... porównując mnie do tyrni (??!)

Córki Ewy miałam swego czasu w dłoniach, przejrzałam tu i ówdzie, ale jakoś nie potrafiłam się wciągnąć w tą książkę - może Tobie się uda! Mam nadzieje, że o tym potem opowiesz.
Bardzo Ci dziękuję za miłe słowa!!!
