|
W Finlandii byłam tylko raz. Spędziłam zaledwie klika godzin w stolicy. Żałuję, że tak krótko, bo po tych paru chwilach nabrałam smaku na więcej. Oczywiście widziałam żelazne punkty trasy turystycznej ,które trzeba zobaczyć w mieście. Katedrę(ach te schody ;-))cerkiew, kościół w skale, stadion olimpijski, pomnik Sibeliusa i oczywiście Stockman. Miałam też trochę czasu ,żeby spacerować po uliczkach i delektować się tym upragnionym ,długo wyczekiwanym fińskim powietrzem ;-) Ogarnął mnie jakiś dziwny spokój, uczucie wewnętrznej siły, poczucie, że wszystko się przetrwa .Języka nie rozumiałam ,ale nie przeszkadzało mi to, był cudowny dla moich uszu, chciałam go chłonąć jak najwięcej. Ludzie mili i pomocni, lecz bez przesadnej wylewności oczywiście. Na ulicy czy w sklepie nikt cię nie obcina od dołu do góry (czego nie cierpię w Polsce),każdy zajęty swoimi sprawami. Czułam się tam swobodnie .Fakt ceny w stolicy nie na naszą kieszeń najlepiej w ogóle nie przeliczać na pln. Chciałabym pojechać do Finlandii na dłuższy czas, żeby móc ją trochę poznać od podszewki. Obecnie mam na celowniku Rovaniemi(ale nie przez mikołaja) ;-)
|